Dziś kilka słów o czarnym mydle i tym razem z Natury Siberica ,które używam od kilku miesięcy dzięki uprzejmości pewnej przemiłej osoby ,którą jeśli to czyta gorąco pozdrawiam :)
Wcześniej już rozczulałam się nad czarnym mydłem od Babuszki Agafii KLIK ale to Detox z Natury Siberica było pierwsze i pokochałam ten kosmetyk miejmy nadzieję ,że na zawsze ...
Na początku produkt mnie zaskoczył przede wszystkim opakowaniem i cudownym otulającym migdałowym ...zapachem co czyni to mydło wyjątkowym w użyciu.
Cena bardzo wysoka bo kosztuje ok 50 złotych za 120 gram ale jego wydajność i skuteczność nam to rekompensuje w 100%.
Używam mydła DETOX systematycznie od kilkunastu miesięcy raz lub dwa razy w tygodniu w zależności od tzw potrzeb skóry(potrzebą nazywam przetłuszczanie się strefy T i potrzebę tzw detoksu).Producent nie zaleca specjalnego stosowania i dlatego sama sobie wypracowałam jego dozowanie.
Najczęściej uzywam niewielkiej ilości mydła jako maseczki na oczyszczoną twarz na dwie minuty a potem zmywam dosyć gęstą masę z twarzy małą myjką silikonową.Twarz jest lekko ściągnięta po jego zastosowaniu ale nie przesuszona .
Co znajdziemy w pudełeczku :
Skład jest czytelny i prosty a działanie takie jakie opisuje producent .Kombinacja składników jak olejki ,ekstrakty i węgiel aktywny działa przeciwzapalnie i kojąco pozostawiając skórę czystą i zregenerowaną.
Mydło jest niezwykle wydajne,bardzo gęste i czarne jak węgiel (nie uzywam jednak załączonej gąbeczki bo wydaje mi się ,że po prostu nabieram produktu zbyt dużo ) i oczywiście nie potrzebujemy jakiejś grubej jego warstwy żeby produkt zadziałał.
Bardzo polecam to mydło działa jak narkotyk ... nie mozna przestać go używać...
Dziękuję za zaglądanie na mojego makowego bloga.
Pozdrawiam
Alicja :)